Start Relacje ze spotkań Klasa A - Horror bez happy endu
Klasa A - Horror bez happy endu
niedziela, 01 października 2017 19:35
herb klubu Fablok herb klubu Ciężkowianka

MKS”Fablok” Chrzanów - LKS „Ciężkowianka” Jaworzno
5-4 (0-2)

  • 0-1  Matusik 2’
  • 0-2  Biel 5’ (głową)
  • 1-2  Dobrzański 57’
  • 1-3  Biel 60’ (głową)
  • 2-3  Domurat 67’
  • 3-3  Bogucki 69’
  • 4-3  Oczkowski 71’
  • 4-4  Biel 90’
  • 5-4  Bogucki 90’+3’ (wolny)

MKS Fablok: Ryszka- Fudali (46’Oczkowski), Kułaga, Drabiński-Domurat, Sabuda, Dobrzański,Jochymek(46’ Dzierwa), Chrząszcz (46’Klechowski)-Kędziora, Bogucki
Trener Artur Oczkowski
Ciężkowianka: Ciołczyk M-  Barański (46’ Radomski M)., Bulga, Jochymek,.Radomski D.- Rzeszutko,Biel, Pieczka (35’ Chrząścik),Woronowicz, Matusik (80’ Dziurowicz)-Molenda (74’ Fitał)
Trener Wojciech Tomasiewicz.
W sobotę (30 września) publiczność na stadionie kościeleckim stadionie w Chrzanowie zobaczyła ciekawe widowisko piłkarskie. „Fablok” jak na wicelidera chrzanowskiej „A” klasy przystało był co prawda faworytem sobotniej konfrontacji, ale spotkanie lepiej rozpoczęła „Ciężkowianka”, która już w 2 minucie po składnej akcji Damiana Radomskiego, Rzeszutki i Woronowicza za sprawą pozyskanego z mieleckiej „Stali” Szymona Matusika wyszła na prowadzenie.

Gospodarze byli jeszcze w szoku, gdy spotkał ich kolejny nokdaun. Obrońca gospodarzy nie widząc innego wyjścia sfaulował Matusika. Precyzyjne dośrodkowanie z rzutu wolnego Szymona Pieczki na drugą bramkę głową zamienił Mariusz Biel. Po kwadransie „fablokowcy” z wolna zaczęli stwarzać zagrożenie pod ciężkowicką bramką. Na szczęście zastępujący Daniela Kotyzę Maciej Ciołczyk trzykrotnie wyszedł zwycięsko z pojedynków „sam na sam” z szybkim Kędziorą. Za to szybkie kontry „Ciężkowianki” siały prawdziwe spustoszenie pod bramką rywali. Po doskonałym dośrodkowaniu debiutującego w barwach „Ciężkowianki” Bartłomieja Molendy i główce Marcina Rzeszutki piłka o centymetry minęła lewy górny róg „Fabloku”. W 34 minucie po ostrym wejściu jednego z rywali kontuzji doznał rozgrywający znakomite spotkanie kapitan ciężkowickiego teamu Szymon Pieczka, który opuścił plac gry. 6 minut później to samo spotkało Daniela Barańskiego, który dotrwał jednak do końca połowy. W 42 minucie jaworznianie stanęli przed   szansą na trzecią bramkę. Jednak strzał z rzutu karnego Jochymka efektowną robinsonadą wybronił mieszkający w Jaworznie Ryszka. Po przerwie w „chrzanowskiej armadzie” na placu gry pojawiło się trzech nowych zawodników na czele z grającym trenerem Arturem Oczkowskim.  W 57 minucie po dośrodkowaniu Boguckiego z rzutu wolnego podyktowanym za faul na jednym ze zmienników Klechowskim kolejny jaworznianin- Dobrzański- występuje w roli głównej zdobywając kontaktową bramkę. Na odpowiedź „Ciężkowianki” nie trzeba długo czekać. Trzy minuty później dośrodkowanie z rzutu rożnego Marcina Rzeszutki ponownie głową na trzecią bramkę zamienia Mariusz Biel. Wydawało się, że jest już po meczu. Niestety nadchodzą feralne 4 minuty i fatalny w skutkach brak koncentracji, gdy „Ciężkowianka” traci 3 gole. Pierwszy gol pada po trójkowej akcji Kędziora – Bogucki – Domurat i strzale tego ostatniego. Dwie minuty później Domurat asystuje przy bramce Boguckiego a w 71 minucie po rzucie rożnym Boguckiego bramkę głową strzela nie imponujący warunkami fizycznymi doświadczony grający trener Artur Oczkowski, który tym samym wyprowadza swoich podopiecznych na prowadzenie. Nie załamuje to jednak gości z Jaworzna, którzy uparcie dążą do zdobycia co najmniej bramki dającej remis. Narażają się jednak na kontry miejscowych. W 82 minucie mierzony strzał Dzierwy kapitalnie broni ciężkowicki golkiper. Wysiłki przynoszą efekt w 90 minucie, gdy Mariusz Biel z zimną krwią kompletuje hattricka doprowadzając do remisu 4-4. W ostatniej akcji meczu arbiter podyktował rzut wolny z 18 metrów, który  Bogucki zamienia na zwycięską bramkę. Zawodnicy z Jaworzna rozegrali bardzo dobre spotkanie, imponowali szybkością, determinacją oraz wolą walki. Jednak przegrali na własne życzenie. Z żadnym przeciwnikiem, a tym bardziej takim jak chrzanowski „Fablok” nie można sobie pozwolić na zaśnięcie na 5 minut. A taka sytuacja miała miejsce z ciężkowicką defensywą między  67 a 71 minutą. Kolejny mecz „Ciężkowianka” rozegra na własnym stadionie w Ciężkowicach w najbliższą sobotę 7 października. Początek spotkania o godzinie 16.00. Rywalem naszych zawodników będzie LKS „Promyk” Bolęcin. (iw)