Start Juniorzy Horror w meczu juniorów
Horror w meczu juniorów
Wpisany przez Piotr Żabicki   
niedziela, 27 maja 2018 20:59

Ciężkowianka Jaworzno – LKS Głębowice

4:4 (0:4)

  • 0:1 – Brońka 5’
  • 0:2 – Brońka 10’
  • 0:3 – Sala 43’
  • 0:4 – Sala 45’
  • 1:4 – Taraur 60’
  • 2:4 – Paździora 65’
  • 3:4 – Rzepniewski 73’
  • 4:4 – Szeląg 87’

Ciężkowianka: Woźniak – Pieczara, Jamróz, Płatek, Szeląg, Pierzchała, Paździora, Taraur, Jelonek, Kasperkiewicz (Gromadka 46’), Kucharski (46’ Mecz juniorów Cięzkowianki z GłebowicamiRzepniewski)

Drużyna juniorów Ciężkowianki po arcyciekawym, pełnym walki meczu na boisku lidera Nadwiślanina Gromiec zremisowanym 1:1 przystąpiła do meczu z LKS Głębowice w roli zdecydowanego faworyta. Jednak jak to w takich meczach bywa faworyt podszedł do tego meczu na zbytnim luzie co miało swoje konsekwencje. Pierwsze 45 minut w wykonaniu Ciężkowianki najlepiej byłoby jak najszybciej zapomnieć, była to najsłabsza połowa w całym sezonie. Zawodnikom nic nie wychodziło, mnożyły się niecelne podania, błędy przy przyjęciu piłki i spora nerwowość zarówno w ataku jak i obronie. Za to drużyna gości w ciągu 10 minut oddała dwa strzały i oba zamieniła na bramki co wywołało konsternacje na ławce i trybunach ciężkowickiego stadionu. Piłkarze Ciężkowianki próbowali stworzyć sobie sytuacje bramkowe, ale było to przysłowiowe bicie głową w mur. Tak naprawdę jedyną okazję do zdobycia bramki gospodarze mieli z rzutu karnego, którego jednak nie wykorzystali. Mimo upływających minut obraz gry się nie zmienił, a co najgorsze w końcówce goście zadali kolejne dwa ciosy i chyba mało kto wierzył, że wynik tego spotkania może się odwrócić.

 W przerwie meczu trener Andrzej Majka wlał jednak optymizm i wolę walki w serca młodych zawodników, dając im impuls do ataku. Mimo tego pierwsze 15 minut nie napawało optymizmem, gdyż zawodnicy dalej mieli w głowie niekorzystny wynik z pierwszej połowy. Dopiero bramka autorstwa Marka Taraura spowodowała, że cała drużyna uwierzyła w szczęśliwy koniec. Od tej pory co rusz sunęły ataki na bramkę Głębowic, a bramkarz drużyny kości zwijał się jak w ukropie. Niespełna pięć minut później drugą bramkę dla Ciężkowianki strzelił najskuteczniejszy zawodnik drużyny Patryk Paździora. Swoje okazje mieli B. Pieczara, Rzepniewski i Jamróz. Presing gospodarzy przynosił efekt i w zasadzie zdominowali oni drużynę gości, czego efektem była trzecia bramka Szymona Rzepniewskiego. Po tym golu w szeregi LKS Głębowice wkradła się nerwowość i niepewność o końcowy wynik, czego skutkiem były mnożące się błędy, ciężkowicki walec „poczuł krew” i nie zamierzał przegrać tego meczu. Ostatnie 10 minut meczu to prawdziwy horror w wykonaniu obu drużyn, goście walczyli o utrzymanie korzystnego wyniku, a gospodarze za wszelką cenę chcieli wyrównać co udało im się w 87 minucie za sprawą Dominika Szeląga. Goście ewidentnie nie mieli już siły i czekali z utęsknieniem na końcowy gwizdek, a Ciężkowianka mogła jeszcze strzlić decydującego o zwycięstwie gola.

Szkoda tego meczu i straconych punktów, gdyby gospodarze pierwszą połowę zagrali choć w 50 procentach tak jak drugą to zwycięstwo byłoby pewne. Szanse na zwycięstwo w lidze są już tylko teoretyczne, ale dopóki piłka w grze… Do rozegrania pozostały już tylko dwa mecze i juniorzy muszą w nich zainkasować komplet punktów oraz liczyć na porażkę Nadwiślanina Gromiec. (Patrz tabela)