Start Relacje ze spotkań Ze zmiennym szczęściem ...

Sondy

Jesteś fanem klubu piłkarskiego Jaworzna?
 

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 37 gości 
Ze zmiennym szczęściem ...
niedziela, 19 maja 2019 20:42


Start Kamień - Ciężkowianka Jaworzno 3:2 (1:1)

  • 1:0 P.Panek 2 (karny),
  • 1:1 Woronowicz 36,
  • 2:1 T.Panek 47,
  • 3:1 J.Kozioł 62,
  • 3:2 Biel 55 (karny)

Start: Białecki - Bulanda, G.Panek, Bogdanowicz (87 Koszycki), Pytka - P.Panek (90+1 Paszkowski), Bidas (60 J.Kozioł), Wołek, T.Panek, Czech (46 Celej),Czechowski.
Ciężkowianka: M.Ciołczyk - D.Radomski (87 Molenda), Prażmowski, Podralski, Jochymek (46 Woźniak) - Chrząścik (68 Nowak), Pieczka (75 Koziarz), Woronowicz, T.Warzecha, Rzeszutko - Biel.

”Ciężkowianka” Jaworzno – LKS „Wisła” Jankowice 3-1 (1-0)

  • 1-0    Prażmowski 36’ (głową),
  • 1-1    Dryja 46’
  • 2-1    Biel 52’ (wolny)
  • 3-1    Nowak 84’

Ciężkowianka: M.Ciołczyk - M. Radomski, Prażmowski, Woronowicz,  D.Radomski - Chrząścik (Dziurowicz), Pieczka (Nowak), T.Warzecha (Molenda), Rzeszutko (Fijołek) - Biel, K.Warzecha (Jochymek)

Było gorąco w dosłownym znaczeniu ... Ze zmiennym szczęściem rywalizowali w minionym tygodniu seniorzy „Ciężkowianki” w rozgrywkach chrzanowskiej klasy „A”. Sensacyjna porażka na własnym stadionie z „Koroną” Lgota sprawiła, że aby liczyć się w dalszej rozgrywce o awans do klasy okręgowej „ciężkowicki walec” musiał wygrać w Kamieniu z miejscowym „Startem”, który awansował na pozycję lidera. Gwoli ścisłości ciężkowicki team o ile w Ciężkowicach kilkakrotnie pokonał swoich środowych rywali, to w Kamieniu nie tylko nie wygrał, ale nie zremisował nawet w dotychczasowych spotkaniach. Obie drużyny przystąpiły do meczu niezwykle zmobilizowane i mimo niesprzyjającej aury pokazały naprawdę dobry futbol. Było wszystko co lubią kibice na takich meczach. Grad bramek, efektowne parady obu golkiperów, dramaturgia do samego końca spotkania oraz seria żółtych i czerwonych kartek.

Mecz lepiej rozpoczęli miejscowi. W 2 minucie po faulu na Pawle Panku, sam poszkodowany z karnego dał prowadzenie gospodarzom. Podopieczni trenera Tomasiewicza nie zrazili się takim obrotem sprawy i dominowali w środku pola, długo rozgrywając piłkę budowali atak pozycyjny. Co prawda trudno było się przebić przez szczelną defensywę miejscowych, ale deszczowa aura sprzyjała uderzeniom z dystansu. Wyrównanie mogło paść już w 4 minucie, gdy uderzenie Mariusza Biela instynktownie sparował doskonale dysponowany miejscowy bramkarz. W 23 minucie atomowe uderzenie Rzeszutki wylądowało na poprzeczce bramki Białeckiego. 10 minut później po strzale tego samego zawodnika miejscowy golkiper w sobie tylko wiadomy sposób uchronił swój zespół od utraty gola. Na szczęście trzy minuty później nieco przyspał zbyt późno wychodząc do wrzutki Seweryna Podralskiego i Piotr Woronowicz ze stoickim spokojem wyrównał stan rywalizacji. W pierwszej połowie lepsze wrażenie sprawiała „Ciężkowianka”. Znakomicie funkcjonował zwłaszcza środek pola z rozdającym piłki Szymonem Pieczką na czele, nie odstawiającym nogi Tomkiem Warzechą czy dynamicznym Woronowiczem, wspieranym przez aktywnego w ataku pozycyjnym Biela. Z kolei miejscowi byli przede wszystkim waleczni. Na boisku nie brakowało ostrych, twardych starć,  zaś zawodnicy „Startu” byli z pewnością lepsi w pojedynkach powietrznych. Bardzo groźni byli zwłaszcza w kontratakach. Świetną okazję w 14 minucie zaprzepaścił Czech po wzorowej kontrze Wołka z Tomaszem Pankiem. Zresztą duet Tomasz Panek - Paweł Panek siał największy ferment w szeregach obronnych „Ciężkowianki”. Drugą połowę niestety od mocnego uderzenia rozpoczęli zawodnicy „Startu”. 2 minuty po rozpoczęciu gry, zdobyli drugiego gola. Znakomitym uderzeniem w samo okienko z 18 metrów popisał się Tomasz Panek wyprowadzając ponownie gospodarzy na prowadzenie. 7 minut później błyskotliwy rajd Mateusza Chrząścika zakończył faulem w polu karnym jeden z miejscowych defensorów, zaś „ ‘jedenastkę” pewnie wykorzystał Mariusz Biel. W rewanżu główka Tomasza Panka wylądowała na poprzeczce ciężkowickiej bramki. Obie drużyny nie zamierzały odpuszczać stawiając wszystko na atak na czym zyskało tylko widowisko. Walka była twarda i jej efektem był prawdziwy grad kartek, którymi szafował wadowicki arbiter. Przełomowym momentem okazała się zmiana przeprowadzona przez gospodarzy w 60 minucie. Wtedy na boisku pojawił się syn prezesa „Startu” Jacek Kozioł, który dwie minuty później precyzyjnym uderzeniem z 16 metrów po raz trzeci pokonał Ciołczyka. Niezwykle emocjonujące było ostatnie 20 minut meczu. Najpierw, w 72 minucie drugą żółtą kartkę oraz w następstwie czerwoną za faul na wychodzącym na czystą pozycję strzelecką Tomaszu Panku otrzymał Seweryn Podralski. Kwadrans później jego los podzielił Kuba Woźniak. Zawodnicy „Startu” w tym czasie co najmniej czterokrotnie mogli podwyższyć rezultat. Dwukrotnie stuprocentowych sytuacji nie wykorzystał Tomasz Panek, zaś w sobie tylko wiadomy sposób Maciej Ciołczyk obronił główkę Czechowskiego z 5 metrów oraz strzał Pawła Panka z najbliższej odległości. W końcówce grająca w dziesiątkę, a następnie w dziewiątkę „Ciężkowianka” mogła co najmniej wyrównać. Na wysokości zadania stanął jednak miejscowy bramkarz. Najpierw w sytuacji sam na sam Białecki poradził sobie z Tomkiem Warzechą, a chwilę potem obronił atomowe uderzenie Szymona Nowaka i dobitkę Marcina Koziarza z najbliższej odległości. Był to niesłychanie emocjonujący , wręcz szalony pojedynek w którym „ Start” zgarnął komplet punktów. Był to zarazem mecz walki, obfitujący w twarde starcia, piękne gole oraz emocje do samego końca.

Trzy dni później w sobotę 18 maja „Ciężkowianka” podejmowała „Wisłę” Jankowice. Wskutek otrzymanych trzy dni wcześniej czerwonych kartek w ciężkowickim teamie zabrakło w składzie Seweryna Podralskiego i Jakuba Woźniaka oraz dodatkowo Mateusza Bulgi, co spowodowało konieczność dokonania przez trenera Wojciecha Tomasiewicza roszad w bloku defensywnym  . Z kolei w składzie „Wisły” wystąpiło aż 5 jaworznian. Oprócz Siłakiewicza, Sędrzaka, Wodza, Krawczyka również na co dzień szkolący ciężkowickich żaków Grzegorz Dryja. Mecz był interesującym widowiskiem dla licznie zgromadzonej publiczności, chociaż po zawodnikach „ciężkowickiego walca” gołym okiem widać było trudy środowego spotkania w Kamieniu. W pierwszych dwóch kwadransach inicjatywa należała do miejscowych, jednak kontry inicjowane przez Jędrzeja Krawczyka tylko dzięki ofiarności i przytomności umysłu Macieja Ciołczyka nie zakończyły się utratą bramki. W 36 minucie precyzyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego Szymona Pieczki na bramkę dającą prowadzenia efektowną główką w samo okienko zamienił Adrian Prażmowski. Niestety 3 minuty później drugą żółtą kartkę, a w następstwie czerwoną otrzymał Mateusz Radomski. Goście z Jankowic poczuli wiatr w żagle i jeszcze przed przerwą dwukrotnie mogli wyrównać. Najpierw na wysokości zadania stanął Maciej Ciołczyk, zaś za drugim razem piłkę z linii bramkowej wybił ofiarnie interweniujący Piotr Woronowicz (który w tym spotkaniu z konieczności wystąpił na środku obrony). Gdy pierwsza akcja po przerwie gości przyniosła wyrównującą bramkę wydawało się, że kolejne gole dla „Wisły” są tylko kwestią czasu. Tym bardziej, że zawodnicy z Jankowic wykorzystując przewagę jednego zawodnika mocno przycisnęli. Na szczęście w tym dniu szczęście wyraźnie sprzyjało „Ciężkowiance”. W 52 minucie jeden z defensorów gości w niegroźnej sytuacji sfaulował Rzeszutkę. Mariusz Biel w stylu niezapomnianego Kazimierza Deyny podkręcił „rogala” po którym piłka zatrzepotała w siatce drużyny przyjezdnej. Ambitni goście do końca meczu starali się odwrócić losy rywalizacji. Jednak z trzeciej bramki cieszyli się podopieczni Wojciecha Tomasiewicza. W 84 minucie wprowadzony na plac gry w drugiej połowie Szymon Nowak intuicyjnie znalazł się w polu karnym gości po raz trzeci pokonując bramkarza przyjezdnych. Mimo okazji z obu stron rezultat nie uległ zmianie.  Za tydzień w niedzielę „Ciężkowianka” zmierzy się w Dulowej z miejscowym UKS-em. Początek spotkania o godzinie 17.00.